Filmiki Pięknych Znanych Aktorek
Oglądasz posty wyszukane dla słów: Filmiki Pięknych Znanych Aktorek
Temat: Fajny film wczoraj widziałem/am
"Tożsamość" "Identity"
Słyszałam bardzo wiele pozytywnych opinii, ale jakoś długo nie mogłam się zebrać, aby obejrzeć ten filmik. Cóż .... zrobiłam to i zdecydowanie nie żałuję 10 zupełnie różnych osobowości, postawionych w sytuacji zagrożenia, bez możliwości ucieczki. Dobry thriller, trzymajacy w napięciu, w którym nic nie jest takie jak się przez 2/3 filmu wydaje. Zakończenie zaskakujące i na pewno nie pozostawajace poczucia niedosytu. Warto dodać, że sama obsada zachęca, gdyż pojawia się wielu znanych i świetnych aktorów. Na prawdę warto. Może nie jest to produkcja wybitna, ale ma w sobie to coś. Polecam.
"Zatańcz ze mną" "Shall we dance"
Roztańczony przystojniak Richard Gere, piękna Jennifer Lopez i jak zawsze pełna wdzięku Susan Sarandon. Ale .... ogladając ten film nie miałam ochoty wstać i pójść zapisać się na naukę tańca Niby wszystko było ok, składnie, ładnie, przyjemnie dla oka i ucha, jednak zabrakło mi 'uczucia'. Gere chyba na prawdę myśli, że taniec to jego mocna strona, aczkolwiek ja cały czas miałam wrażenie, że kij połknął. Może się czepaim ale 'zaliczyłam' w swoim życiu tyle filmów tego typu, że na prawdę porównanie mam niezłe. Można obejrzeć ponieważ jest to produkcja na pewno lekka i przyjemna. Nie nudzi ale też nie zachwyca. Jeśli ktoś chce nacieszyć oko aktorską trójcą to na pewno w tej kwestii się nie zawiedzie
"The Amityville Horror" ... czyli kojelny 'film oparty na faktach'. Tylko, że tutaj z tymi faktami to fajna sprawa Ale do rzeczy. TO WSZYTSKO JUŻ BYŁO ! ! Nic oryginalnego czy zaskakującego. Jeden z serii tysiąca o tematyce nawiedzonych domów. Ale mimo to ogladało się całkiem nieźle. Można pare razy podskoczyć (za sprawą czegoś co nagle na ekran wylatuje). Dobra rola Ryana Reynoldsa, jako nawiedzonego / opętanego. Jeśli lubicie filmy tego typu to Wam się spodoba.
"Zakręcony piątek" "Freaky Friday"
Bardzo, bardzo fajna komedia z Jamie Lee Curtis i Lindsay Lohan, w roli matki i córki, które zamieniają się ciałami. Zabawa przednia od początku do końca. Na prawdę polecam, bo jesli ktoś chce sobie poprawić humor to z pewnością właśnie ten filmik jest odpowiedni.
Temat: 90210
Plakat:

Obsada:Rob Estes - Harry Mills
Lori Loughlin - Celia Mills
Shenae Grimes - Annie Mills
Tristan Wilds - Dixon Mills
Dustin Milligan - Ethan Ward
Jessica Stroup - Daphne "Silver" Silver
AnnaLynne McCord - Naomi Clark
Jennie Garth - Kelly Taylor
Jessica Walter - Tabitha Mills
Ryan Eggold - Ryan Matthews
Michael Steger - Navid Shirazi
Kellan Lutz - George Evans
Shannen Doherty - Brenda Walsh
Fabuła:Annie Wilson, która ma wielkie zamiłowanie do aktorstwa i jej brat Dixon, będący gwiazdą atletyki, który został adoptowany przez rodzinę Wilsonów spędzają pierwszy dzień w West Beverly High School po przeprowadzce z Kansas. Rodzice rodzeństwa: mama Debbie i tata Harry podjęli decyzję o przeprowadzce do Beverly Hills, aby opiekować się Tabitha, matką Harry'ego, dawną gwiazdą telewizyjną i członkinią Kliniki Betty Ford.
Annie i Dixon przeżywają ciężkie chwile będąc w nowym miejscu, zwłaszcza, że ich ojciec dostaje posadę dyrektora w liceum. Ich bardzo dobre relacje muszą pomóc w poznaniu nowych znajomych wliczając bogatą, rozpieszczoną i piękną Naomi, popularnego zapalonego sportowca, dorównującego Dixon'owi Ethana, ambitnego reportera, kierującego codzienymi sprawami szkoły Navida i Erin Silver, przyrodnią siostrę Kelly, buntowniczkę, która produkuje i występuje w filmikach You-Tube.
W zaznajomieniu się z nowymi warunkami pomoże im zabawny i bystry nauczyciel Ryan Matthews, piękna opiekunka Kelly Taylor i Brenda Walsh, która teraz jest odnoszącą sukcesy aktorką teatralną. W szkole pełni funkcję reżysera musicalu przy okazji po raz kolejny tworząc trójkąt miłosny z Kelly Taylor.
W serialu pojawi się wiele postaci w bardzo popularnego serialu "Beverly Hills 90210". Poza Brendą, Kelly i Erin, zobaczymy Nat'a, właściciela Peach Pit i córkę Andrei i Jessy'ego - Hannah.
O premierze spin offu (znanego z lat 90-tych serialu Beverly Hills, 90210) mówiło się całkiem sporo już dawno przed premierą. Tym razem 90210 (bo teraz tak brzmi tytuł) możemy oglądać w stacji CW i właśnie w poniedziałek premierę miał dwugodzinny pilot (właściwie dwa pierwsze odcinki 1x01 oraz 1x02, które można nazwać pilotem).
1x01 & 1x02
Na wstępie zaznaczam, że moja styczność z pierwowzorem jest...żadna. Dlatego też do serialu podszedłem kompletnie nie znając tego co pokazane zostało w poprzedniej wersji. Nie wiem jak będą reagować Ci, którzy mają w pamięci starych bohaterów z West Beverly High, w każdym razie dla mnie niemal półtorej godziny przeleciały wyjątkowo szybko. Nie da się ukryć - jest to typowy serial o młodzieży, dla młodzieży. Ale o młodzieży typowej, amerykańskiej, nieco różniącej się od tej, którą możemy oglądać w innej produkcji CW - Gossip Girl (o czym wspomnę później).
Nie będę pisał o czym jest ten serial, bo napisane zostało to wyżej. Warto jednak zwrócić uwagę na tą produkcję ponieważ w moim odczuciu bohaterowie, ich problemy, sytuacje zostały przedstawione/podane dość strawnie, bez wielkiego przepychu. Akurat tak się składa, że równocześnie oglądam Gossip Girl (połowa 1 sezonu) i muszę przyznać, że tam zdecydowanie przeszkadza i odrzuca mnie ten amerykański przepych, ukazanie przekoloryzowanych, bananowych dzieciaków, którzy mogą żyć w tak 'wygodny' sposób dzięki swoim rodzicom. W 90210 tego nie ma, dlatego...ogląda się po prostu przyjemnie.
Warto dodać również, że dwa premierowe odcinki 90210 przyniosły stacji CW rekordową oglądalność. Oba epizody oglądało 5 mln. widzów (co biorąc pod uwagę niewiele lepszy wynik PB - 6 mln., który emitowany był w ten sam dzień) jest ogromnym sukcesem. Co więcej - w przedziale wiekowym 18-34 w tym czasie antenowym była to druga najczęściej oglądana pozycja w USA. Zaraz za premierowym odcinkiem hitu NBC America's Got Talent. Trudno uwierzyć w to, że tak wysoka oglądalność utrzyma się w najbliższy poniedziałek, jednak skoro amerykanie w dość sporej liczbie zasiedli przed telewizorami oglądając 90210...może również warto spróbować?
Temat: Małgorzata Foremniak - wywiady, chaty, wypowiedzi.
Małgorzata Foremniak najbardziej lubiana jest za postać Zosi z serialu "Na dobre i na złe", gdzie gra lekarza. Popularna dzięki rolom w "Avalonie", "Starej baśni ", "PitBullu", "Odwróconych" i "Świadku koronnym", teraz pracuje na planie sitcomu "I kto tu rządzi?", gdzie tworzy duet z Bogusławem Lindą w nietypowej roli gosposi .
O tym jak pracuje się na planie drugiej serii "I kto tu rządzi?", jakie ma plany na przyszłość i o przyjemności jaką daje praca nad inną, zwariowaną postacią z sitcomu, Małgorzata Foremniak opowiada w rozmowie z Hanną Krzyżanowską.
Co słychać u Pani bohaterki w drugiej serii "I kto tu rządzi?"
Małgorzata Foremniak: Przyjmuję nowe propozycje pracy i jestem tym bardzo zdenerwowana. Te nerwy również przynoszę do domu. Moja gosposia wymyśla coraz lepsze sytuacje... Za to rozwijają się nasze dzieci. Zaczynają nam komplikować życie i przynosić nam do domu różne niespodzianki, które powodują, że nie wiemy co z tym zrobić a do tego wszystkiego robi się wokół nich straszna afera.
Czy prace nad drugą serią różnią się od prac nad początkowymi odcinkami? Czy atmosfera na planie jest już luźniejsza?
Małgorzata Foremniak: Jest znaczna różnica. Czujemy się lżej i swobodniej, więcej mamy - tak można powiedzieć - przyjemności, bo pierwsza seria była dla nas nerwowa. Pierwszy raz przymierzaliśmy się do tego rodzaju grania. Było dużo niewiadomych i wątpliwości. Poza tym było strasznie zimno i ciemno, do tego bardzo długo pracowaliśmy. Pierwsza seria była dużo cięższa. Teraz sprzyjają nam warunki pogodowe, gramy w pięknym miejscu. To bardzo fajnie na nas wpływa.
Ale przede wszystkim jest już dużo luźniej, swobodniej. Zaczynam się tym tekstem bawić i mamy większą przyjemność. Mówiąc szczerze, rzeczywiście mimo że po tych jedenastu godzinach pracy, kiedy wracam do domu i muszę się nauczyć tekstu, to tak naprawdę cieszę się, że przychodzę na plan bo wiem, że zawsze będzie coś fajnego, będą jakieś śmieszne sceny.
Czy lubi Pani swoją bohaterkę? Jaka jest serialowa Agata?
Małgorzata Foremniak: Agata bardzo mnie bawi. Jest naprawdę w wielu sytuacjach bardzo podobna do mnie. Zwłaszcza w sytuacjach kiedy dostaje tak zwanych "ataków głupawki". Wtedy nie wiadomo co się z nią dzieje. Nie wiadomo co wymyśli. Lubię tę postać bo jest zwariowana. Wreszcie mam zwariowaną postać.
Sitcom to szczególny gatunek telewizyjny. Czy praca w tego rodzaju produkcji jest cięższa niż przy zwykłym serialu komediowym?
Małgorzata Foremniak: Ciężko się gra. Wydaje mi się, że jeszcze ten sitcom jest troszeczkę inny od tych, które znamy, dlatego że my nie gramy tutaj gagami, nie gramy po to żeby ludzi rozśmieszyć - tylko gramy naturalnie. Im bardziej naturalnie gramy, tym bardziej to jest śmieszne bo puenty i śmieszne sytuacje są w dialogach. Dlatego nie można po prostu się wygłupiać. Na pewno nie może też robić tego moja postać. To nie może być przerysowane. Jeśli jest przerysowane, to zmniejsza poziom gry.
Nad tym bardzo fajnie czuwa nasz reżyser, który mówi gdzie "dogrzać", gdzie trzeba trochę bardziej przerysować (ale też do pewnej krawędzi) a gdzie trzeba odpuścić. Tutaj mamy przewodnika rewelacyjnego, ale naprawdę nie jest to proste.
Jak Pani myśli, dla kogo jest serial "I kto tu rządzi?"
Małgorzata Foremniak: Jest to serial dla wszystkich. Oczywiście i dorośli i starsi ludzie mogą sobie obejrzeć, dlatego że to są sytuacje bardzo domowe i groteskowe. Dla młodych ludzi są natomiast bardzo dobrze napisane dialogi i fajne sytuacje wynikające właśnie z dialogów, fajne są teksty, fajne są powiedzenia, które można potem przenieść na normalne życie. Najlepszym przykładem tego jesteśmy chyba my, ponieważ często się łapiemy, że pewne rzeczy, pewne zdania, zwroty, które są bardzo śmieszne, potem zaczynamy ich używać potocznie jako wypełnienia naszych wypowiedzi. Oczywiście młodzi ludzie (mam nadzieję) mają z tego zabawę. Oglądają to moje dzieci i się śmieją. Te groteskowe sytuacje przypominają czasem kreskówki, tak że publiczność jest szeroka.
Czy zobaczymy Panią wkrótce w jakiejś fabule?
Małgorzata Foremniak: Być może, bo jest plan, jest pomysł wcale nie taki daleki do zrealizowania. Gdyby doszło do realizacji, to zapewne jesienią. Teraz jestem absolutnie zajęta, więc nie mogę się temu w ogóle poświęcić, ale być może będzie coś fajnego. Mam taką nadzieję.
Kim byłaby dzisiaj Małgorzata Foremniak gdyby nie została aktorką?
Małgorzata Foremniak: Kim bym mogła być? Mogłabym zostać lekarzem. Mogłabym być tancerką, kiedyś myślałam o szkole baletowej... ale już przestałam. A może zawodowym kierowcą...?
Dziękuję za rozmowę.
http://film.interia.pl/gwiazdy/gwiazda/ ... 955,931737 <-- tutaj są 2 krótkie filmiki
Temat: Star Wars Krypta
Do napisania tego posta sklonila mnie rekacja ludzi na ta mini produkcje. Wszedzie piszą ludzie o niej jako totalne dno. A tak byc nie powinno.
Najpierw zastanowmy sie czemu ten "film" jest uwazany przez tak wielu za wspomniane juz DNO.
- slabe efekty specjalne
- slaba gra aktorska
- slabe walki na miecze
Czy ktos wpozmnial, ze jest to produkcaja za 100000000$ ? Nie widzialem nigdzie takiej informacji, wiekszosc z Was podeszla do tej produkcji wlasnie tak jak by to bylo kolejne dzielo Dżordża. Gra aktorksa sie Wam nie spodobala? Wiele osob pisze "ja bym to zagral lepiej! A nie jak te glupki!" , Okej, pisz tak masz prawo, pod JEDNYM warunkiem, ze jestes AKTOREM, jesli nim nie jestes, to sie odwal bo nie masz prawa oceniac pod tym katem bo nie posiadasz wiedzy aktorskiej i sam tez byc nie zagral. Kolejny punkt to walki na miecze, to juz jest norma, co wyjdzie jakas fanowska produkcja gdzie bija sie na miecze to odrazu jedzeicie po niej. Ja wiem, ze przyzwyczajeni do szybkich plynnych ruchow z kina, czujecie sie zawiedzeni. Tylko, ze nad tymi ruchami kinowymi ludzie pracowali (aktorzy) pare dobrych miesiecy.
Czemu nie potraficie podejsc do tego na luzie? Nie ogladjcie tego jak kolejnej czesci GW, a jako mala glupotke, spladzona przez kolesi ktorzy mieli odwage zrobic to i Wam pokazac, a zapewne liczyli sie z tym, ze beda przez Was zjechani.
Ciekawe tylko jest to, ze jak gdzies zagranica zachodnia ukazuje sie jakas taka fanowsa produkcja, to ludzie nie jada po nikim , tylko wychwalaja i bija brawo takim ludzia, ludzia ktorzy odwazyli sie zrobic cos tak szalonego.
Ktos powie, mentalnosc polaka. Ale czy nie wlasnie przez tą nasza zafajdana mentalnosc nie tracimy na wszystkim? Przyklad, wezmy norwega, czlowiek z kraju tego, mieszka w jakiejs malej zapyzialej miejscowosci, przyjezdza tam grupka turystow, powiedzmy z Hiszpani, chodza rozgladaja sie, napotykaja tego mieszkanca, no i go pytaja (po angieslku, bo to cywilizowani ludzie) czy sa tu jakies ciekawe miejsca do odwiedzenia? A on zachwala im, ze tam cos ladnego, ze tu powinni sie przejsc, opowida im historie tej mijscowosci, zachwala jak sie da. Wiec turyta szczesliwy bo dowiedzial sie wielu ciekawych informacj, polubil mieszkanca, no i popwrocie do kraju opowie rodaka jak to tam ladnie i jacy mili ludzie, co podzieknie za soba kolejnych odwiedzajacych, a wiadomo, ze turysta kase zostawi u tego mieszkanca norwegi, wiec on sie wzbogaci a turysta bedzie szczesliwy. Ta kto dziala.
Teraz wezmy pod uwage tego samego turyste i POLAKA. Przyjezdza taki gsoc to malej, zapyzialej wioski w naszym pieknym karju. Przchadza sie ten turysta, naszymi pieknymi dziurwymi chodnikami i spotyka rdzennego mieszkanca tej mijscowosci. Pyta sie go po angielsku, gdzie tu znajdzie cos ciekawego, a tem rdzenny mieszkaniec patrzy na niego, przekrwionym wzrokiem, z kazdym jego oddechem wydobywa sie piekna won niedawno spozytego winka, i mowi do tego turysty "****! Panie ja cie **** za **** nie rozumiem, mow **** po ludzku" , bo jak wiadomo w Polsce jezyk angielski znaja tylko kujony i bogacze, a nie zwykli, normalni ludzie. Wic nas turysta idzie dalej, spotyka jeszcze 10 takich rdzennych mieszkancow, az wkoncu natrafia na osobe znajac jezyk angielski, turysta ucieszony, ze wkoncu sie czegos dowie. Wiec pyta tego polaka "czy jest tu cos ciekawego do odwiedzenia" , a on na to? "Tu ?! Co tu moe byc? Syf i shit wszedzie, ja niewiem po co pan tu wogole przyjezdzal! Tu wogole nie ma nic ciekawego, kompletne dno!".
No i turysta wraca do kau, opowiada rodaka jakie to dno i syf w Polsce i juz kolejny raz tu nie przyjedzie, wiec kasy nie zostawi w Polsce tylko gdzie indziej.
Natura polaka jest taka wlasnie, ze wszystk oto dno, bieda i rozpacz. Juz tak niektorzy przesiakli tym mysleniem, ze odnosza to do wszystkiego, nie potrafia juz trzezwo myslec.
Pozniej grupka ZDROWYCH polakow robi taki filmik jak KRYPTA. Kazdy zdrowy czlowiek, obejzy go i stwierdzi:
- fajne
- smieszne
- oby wiecej takich produkcji
A kazdy "krytyk"
- DNO
- GOWNO
- SLABE WALKI NA MIECZE
- JA BYM TO ZORBIL LEPIEJ!
Krytyk wlaczajac ten film zacznie go porownywac do najwiekszych super produkcj, czego normalna osoba ze zdrowym podejsciem do zycia nie uczyni. Bo zdaje sobei sprawe taka sooba, ze to tylko zart i dobra zabawa tworcow tego filmu.
Najgorse jest to, ze taki krytykow w Polsce jest okolo 90% i krytykuja oni wszystko co sie da, nie widza w niczym nic dobrego, parca do bani, zona do bani, dzieci do ban.. .jedyne co wart to isc i sie zalac, bo to jest tylko cos warte.
Napewno jak ogladaliscie jakis film w kinie czy graliscie w gre na swiatowym poziomie, wyprodukowana w USA, widzielsicie wiele nazwisk na liscie plac ktore to nazwiska byl POLSKIE. Wlasnie tak koncza tacy ludzie jak tworcy KRYPTY, ludzie o swiezym spojzeniu na swiat, otwarci na nowinki, wlasnie tacy ludzie laduje na tych listach plac wielkich przebojow, zarabiaja krocie i nie siedza w takim bagnie jak Polska, bo wiedze, ze w tym kraju nic nie osiagna. Zawsze tak bedzie juz, teraz kazda inteligentna osoba bedzie szukac pracy za granica, a ci KRYTYCY zostana w tym karju, beda pic tanie winka i narzekac jak im to zle. W dzsiejszych czasach, dla ludzie takich jak ja, bycie polakiem to WSTYD. Ja napewno nie zostane w tym kraju, a moje dzieci juz nie beda polakami, tylko "dziecmi" innego narodu i bede z tego dumny. Bo co jak co, ale lyknalem juz troche swiata i wiem, ze wszedzie dobrze tylko nie w POLSCE.